Ocena wykonalności projektu

Ocena szans i zagrożeń, przewidywanych zysków, ale również możliwych strat, to podstawy pracy nad każdym nowym projektem
Autor zdjęcia: homethods

Ocena szans i zagrożeń, przewidywanych zysków, ale również możliwych strat, to podstawy pracy nad każdym nowym projektem. Wspólnie tworzą one tak zwane studium wykonalności (http://www.strategor.pl/studia-wykonalnosci/). Analizę stosowaną powszechnie w sektorze prywatnym, ale wykorzystywaną również do gospodarowania środkami publicznymi, przeznaczanymi na przykład na inicjatywy kulturowe czy związane z rozwojem infrastruktury. Jego wykonanie jest na ogół wymagane w czasie ubiegania się o dofinansowanie z funduszy unijnych.

Ocena pomysłu

O tym, czy dany pomysł uda się wykonać, najlepiej przekonać się przygotowując zestawienie związanych z nim szans oraz wydatków, jakie trzeba będzie w związku z nim ponieść. Przykładowo firmie prywatnej przyda się takie studium wykonalności, jeżeli stworzyła ona jakiś ciekawy produkt, ale nie jest przekonana czy opłaca się rozpocząć jego wytwarzanie na masową skalę. To pozwoli ocenić analiza rynku, a konkretnej wybranej grupy konsumentów. Jeżeli dostarczy ona uzasadnionych argumentów na temat przydatności takiego dobra, to pierwszy znak, że warto kontynuować badania. Nawet produkty czy usługi o wielkim potencjale czasami bowiem nie są wprowadzane w życie. Dzieje się tak dlatego, ponieważ ich produkcja byłaby nieopłacalna z uwagi na wysokie koszty oraz brak chętnych do zapłacenia równie znacznego rachunku. Dlatego sam pomysł to nie wszystko, trzeba także zestawić go z realiami rynkowymi.

Pozycja finansowa firmy

Przedsiębiorca musi być do pewnego stopnia optymistą, ponieważ w przeciwnym wypadku nie miałby odwagi mierzyć się z wyzwaniami rynkowymi. Niemniej jednak pewna doza czarnowidztwa na pewno się przyda. Dostarcza jej właśnie studium wykonalności w postaci prognoz dotyczących strat finansowych na wypadek porażki danego produktu. Znajomość tych liczb jest ważna, aby właściciel firmy mógł ocenić, czy zdoła się podźwignąć po takiej nietrafionej inwestycji.